Najnowsza książka Roberta Małeckiego „Wada” to kolejny tom kryminalnej serii z komisarzem Bernardem Grossem w roli głównego bohatera. Tym razem akcja powieści ma miejsce w Chełmży niedaleko Torunia, gdzie detektyw natyka się na zakrwawiony namiot. Pierwszym problemem w śledztwie jest brak ciała, drugim niewiadome narzędzie zbrodni. Czy w takim wypadku można w ogóle mówić o morderstwie?

Kolejne dochodzenie komisarza Grossa

W upale nad jeziorem w wakacyjnym klimacie nikt nie spodziewa się znaleźć miejsca brutalnego morderstwa, ale krwawych śladów nie można zlekceważyć. Doświadczony komisarz Bernard Gross, znany z poprzedniej książki Małeckiego „Skaza” jako świetne detektyw, uważnie bada ślady i ocenia, że sielankowa sceneria nad brzegiem jeziora była miejscem zbrodni. Niestety, nawet niezwykle dokładne oględziny tajemniczego namiotu i terenu wokół niego, które zostają przeprowadzone wraz z technikami policyjnymi, nie przynoszą żadnych odpowiedzi, ani choćby poszlak. Jedyne, co można ustalić na podstawie znalezionej bielizny, to to, że ofiara najprawdopodobniej byłą kobietą, którą w dodatku wykorzystano seksualnie.

Czy w małym mieście nad Jeziorem Chełmżyńskim grasuje morderca-gwałciciel?

Autor znakomicie ukazuje tło społeczne, małe miasto i jego mieszkańców, z których każdy ma coś do ukrycia. W kolejnej części przygód komisarza Grossa mamy znów do czynienia z drobiazgowym, żmudnym śledztwem, które wciąga bohatera z trudną do rozwikłania zagadkę. Detektyw musi także się mierzyć z biurokracją i walką o stołki w policji, które go nie interesują, ale nie pozwalają też pracować w spokoju. Dodatkowo jest on obarczony problemami osobistymi, których nie da się rozwiązać. Każdego dnia rozmyśla o tym, co spotkało jego żonę Agnieszkę, która jest od lat w stanie śpiączki i nic nie wskazuje na to, by jej stan miał się poprawić. W obliczu tej tragedii jego kontakty z synem są ciągłą walką. Książka ukazuje czytelnikom prawdziwego człowieka z krwi i kości, z prawdziwymi problemami, który nie tylko w swojej pracy mierzy się z ludzką tragedią.

Piękna, klimatyczna okładka, która została zaprojektowana przez Polę i Daniela Rusiłowiczów, zaprasza każdego, kto ją zobaczy na półce w księgarni, do zagłębienia się w świat powieści. Akcja rozwija się powoli, wraz z rozwojem policyjnego śledztwa tworząc narastające napięcie i nie pozwalając czytelnikowi na wyjście z mrocznego nastroju powieści. To kolejna po „Skazie” świetna książka Roberta Małeckiego, która sprawia, że fani autora z niecierpliwością wyczekują następnej części – zapowiadanej na przyszły rok „Zadry”. Po lekturze „Wady” nie można mieć wątpliwości, że także w przyszłości pisarz nie zawiedzie swoich czytelników.